Poza tym, uroki przedsesyjne -a teraz sesyjne- nieco krępują mnie w wyciąganiu na wierzch wylewających się z tubek farb, palet, kartek papieru oraz pudełek z kredkami z których wysypują się tony kredkowych obierek, których nigdy nie chce mi się na bieżąco wyrzucać... Mam jednak dwie rzeczy, które są porządne i skończone.:) Jedna z nich czeka na właścicielkę i dopiero po aprobacie i zgodzie zostanie zaprezentowana. Druga ma swoje 5 minut dzisiaj.
Uzbroiłam się w ogromną cierpliwość, użyteczną technikę potrzebną rysowania portretów (jedno słowo- krateczki) oraz zdjęcie jednej z moich ulubionych wokalistek, Reginy Spektor (Przykład twórczości, zachęcam do kliknięcia :)). Oto efekt.
Dla zainteresowanych, inspirowałam się zdjęciem poniżej. Do tej pory na tym blogu oglądać można było głównie rezultaty rysowania/malowania mózgiem, nie oczami, co jest złeee, szatańsko złeee... ALE- coś we mnie pstryknęło, lenistwo we mnie się troszkę zawstydziło i stwierdzam, że podejmę się próby usprawnienia umiejętności moich gałek ocznych. :) Dobry trening nie jest zły i mam nadzieję, że będą działały coraz skuteczniej.
Następny w kolejce- znów nie-papier.
Dobrze Ci idzie :D Ja też planuję pomazać trochę portretów. Do tej poty, tak jak Ty, wolałam rysować z głowy. No ale trzeba się zmotywować i w końcu podszkolić..
OdpowiedzUsuń