3 lutego 2014

Oczy vs Mózg

Odkrywam tajniki Adobe Illustratora. Tutorial powoli, ale systematycznie mknie do przodu i mam nadzieję, że gdy dotrę do końca, wciąż będę coś pamiętała ;) Cóż, sądzę, że szansa powodzenia w tym przypadku jest i tak większa niż zapamiętanie  fascynujących opowieści o motywowaniu pracowników, koncepcjach zarządzania zasobami ludzkimi czy umiejętnościach menedżera.

Poza tym, uroki przedsesyjne -a teraz sesyjne- nieco krępują mnie w wyciąganiu na wierzch wylewających się z tubek farb, palet, kartek papieru oraz pudełek z kredkami z których wysypują się tony kredkowych obierek, których nigdy nie chce mi się na bieżąco wyrzucać... Mam jednak dwie rzeczy, które są porządne i skończone.:) Jedna z nich czeka na właścicielkę i dopiero po aprobacie i zgodzie zostanie zaprezentowana. Druga ma swoje 5 minut dzisiaj.

Uzbroiłam się w ogromną cierpliwość, użyteczną technikę potrzebną rysowania portretów (jedno słowo- krateczki) oraz zdjęcie jednej z moich ulubionych wokalistek, Reginy Spektor (Przykład twórczości, zachęcam do kliknięcia :)). Oto efekt.


Dla zainteresowanych, inspirowałam się zdjęciem poniżej. Do tej pory na tym blogu oglądać można było głównie rezultaty rysowania/malowania mózgiem, nie oczami, co jest złeee, szatańsko złeee... ALE- coś we mnie pstryknęło, lenistwo we mnie się troszkę zawstydziło i stwierdzam, że podejmę się próby usprawnienia umiejętności moich gałek ocznych. :) Dobry trening nie jest zły i mam nadzieję, że będą działały coraz skuteczniej.


Następny w kolejce- znów nie-papier.


8 stycznia 2014

Porzuciłam papier (na chwilkę)

Czas okołoświąteczny nie okazał się być artystycznie płodny. Z racji braku śniegu i innych magicznych oraz iskrzących się atrybutów (wiszące sople, ślizgawki, zmarznięte nosy itp) nie pokusiło mnie o jakieś okolicznościowe rysunki lub obrazki. Wygrał sen oraz jedzenie, przerywane nadrabianiem czytania książek.
Jednakże nie był to czas zupełnie stracony dla tematyki owego bloga, gdyż z okazji Świąt sprawiłam sobie fajny prezent. Jeszcze nie jest rozpakowany z szeleszczącej, przezroczystej folii, w której to dotarł, lecz niebawem jego wnętrze ujrzy światło dzienne i od razu zostanie wykorzystane ;)
Zdecydowałam się postawić na trwalszą metodę ozdabianie koszulek i innych "materiałowych" rzeczy. Podobno kredki Pentel Fabric Fun po zaprasowaniu nie spierają się, ubrania można bez stresu wrzucać do pralki na 30 stopni. Przetestuję i dam znać. ^ ^. 
Tymczasem- myślami powracam do mojej pierwszej techniki malowania na koszulkach, czyli farb akrylowych (które zupełnie bezpieczne są jedynie podczas prania ręcznego). Koszulka z zamówionym, lekko hipsterskim lisem, który miał luźno wzorować się na dość znanej serii Fashion Zoo. FASHION ZOO :) jest już u właściciela i podobno dobrze się sprawuje. :)







Farbka na tkaninie zachowała się baaardzo przyzwoicie, dobrze jednak, że miała trochę czasu, by wyschnąć, gdyż z powodu podłożonej folii była w tej kwestii dosyć oporna.
Cóż, kiedy tylko dokonam porównania pasteli i akryli, czuję, że poszaleję z koszulkami i torbami płóciennymi... :D



18 grudnia 2013

Dwa

Dzisiaj będzie bardzo logicznie, bo chyba nie mam głowy do kwiecistości i żarcików. Marsz do konkretów! :)

Ubiegłe dwa tygodnie zawierały 2 istotne projekty:
a.) obrazek wykonany na urodziny przyjaciółki oraz
b.) udział w warsztatach z rysunku, wygranych w konkursie na pewnej stronie

Punkt a.) został wykonany w dwa dni- z przerwami na egzystencję weekendową- za pomocą metody akrylowej i dużej dawki soundtracków filmowych (w 90%- Hunger Games). Portrecik jest u właścicielki od ostatniego, bardzo miłego piątku, więc bez lęku i trwogi o zakłóconą niespodziankę mogę kliknąć na "wstaw obraz".


Namacalnym efektem punktu b.) jest szkic dokonany na 8 godzinach zajęć. Jestem świadoma faktu, że nie jest to ukończone dzieło, jednak rezultat i tak mnie zadowala. Cóż, niewątpliwie znaczenie miało poczucie powrotu (nawet jeśli tylko w niewielkim stopniu) do czegoś, co zdawało się kilka lat temu zaginąć w bagienku pamięci... Będzie to brzmiało sztampowo, jestem pewna, ale naprawdę przyjemnie było dowiedzieć się nowych rzeczy i przypomnieć sobie jak dużo skupienia i cierpliwości wymaga martwa natura. :) No i mieć pretekst by zakupić gumkę chlebową, którą można kulać, rwać, szarpać, plątać, ugniatać...no i w sumie nią mazać. 


(tak, to zdjęcie z krzesła)




4 grudnia 2013

Przykro, tak przykro.

Dzisiaj coś dość starego, a pisząc "starego" mam na myśli okres sprzed 3-4 miesięcy. Czas szybko mknie do przodu. Wtedy jeszcze bywało ciepło, dzisiaj przez okno zaobserwować można było pierwsze opady śnieżne. Podsumowując: z "uff, uff" przeszliśmy płynnie do "brrrrrr!..."

Oto kartka, której przekaz jest dość subtelny, a jednakże bijący po oczach zaznajomionego z pojęciem zwanym sarkazmem oraz zachowaniami kotów. Było mi wtedy tak BARDZO PRZYKRO (z jakiegoś tam powodu, phi, na pewno nic złego ani głupiego nie zrobiłam, jak zawsze) i tak BARDZO CHCIAŁAM PRZEPROSIĆ za swoje winy, że postanowiłam stworzyć coś w czym wyrażę swoje uczucia. :)



Kartka stoi w zaszczytnym miejscu i przypomina o tym, że niektórzy potrafią przyznać się do błędu :)

A za tydzień coś porządniejszego- znów solidny twardy kawał płócienka. ;>

21 listopada 2013

Akrylowy ciąg dalszy.

Dziś tęczowo i małomównie, o! W oryginale obraz jest nieco jaskrawszy, jednak nie chciałam przesadzić w kontrastem, żeby nie wyszło jarmarcznie.



Bonus:
  



16 listopada 2013

Morskie żyjątka i czekające płócienka.

Wpadłam na pomysł nowej serii, związanej ze znakami zodiaku...Przepadam za motywami wodnymi, dlatego nie jest niczym dziwnym to, że w pierwszej kolejności zabrałam się z entuzjazmem za Wodnika.
Dziwne zaś jest to, że nie przypomniało do samego końca na to, że przypadkowo istnieje także taki znak jak Ryby. ;) Fakt ten zaskoczył mnie po rozrysowaniu wszystkich elementów i podmalowaniu większości z nich. Oczywiście mogę wszystko zrzucić na uczelnię, co rzecz jasna czynię. Nie miało to nic wspólnego z nieogarnięciem świata realnego.

Podsumowując, nie mogę stwierdzić, czy obrazek (akryle na podobraziu 18/24cm) przedstawia jakiś określony znak, ale ta technika spodobała mi się na tyle, że z pewnością w najbliższym czasie powstanie ich więcej :) Dwa pozostałe czekają nawet w kolejce. Jeszcze trochę i będę musiała je upychać pod łóżko... :p


Poniżej szkic i zdjęcie w warunkach naturalnych ;)

 

15 października 2013

Kluczoserce?




(Nowa tabliczka malarska + akryle) + trochę wolnego czasu*brak motywacji do robienia czegokolwiek = nowe rzeczy na blogu

Uwielbiam oglądać dokumentacje procesów twórczych-  kolejnych etapów szkicowania, rysowania, zamalowywania, rozświetlania, czy innych ekscytujących rzeczy- zatem kiedy tylko o tym pamiętam, sama się za to zabieram. :)
Czy teraz pamiętałam...? Taaaaaak!... (chóralne i psychodeliczne okrzyki entuzjazmu)

Zatem, jak to się utarło, zaczynam nie od końca lecz od początku: kluczoserce.


 
Pierwszy etap, czyli szuru szuru ołówkiem był bardzo sympatyczny. Może kiedyś poprzestanę tylko na tym.

 
Papier pod spodem to instrukcja składania czegoś-tam z IKEI. Czasami warto kupować meble.






Liczba etapów jest nieparzysta, więc chcąc zachować względną symetrię i porządek w tym poście oraz pragnąc zamieścić końcowy, finalny etap w większym formacie niż pozostałe obrazy, muszę zapełnić tą przestrzeń jakimś tekstem, dość mętnym i neutralnym, co nie powinno mi sprawić problemu ze względu na to, że już pisałam pracę licencjacką oraz obecnie piszę magisterską a zatem jestem specjalistką w dziedzinie rozwadniania słowa pisanego.








A oto wspomniany efekt końcowy. 

Nie bawiłam się nawet kontrastem, było ładne słońce i zdjęcie wyszło ładnie. :)

Przy okazji: może ktoś z Was byłby zainteresowany malunkiem w tym stylu? :) 

1 października 2013

Ćwiczeniowo.

Jakiś czas temu zachciało mi się usiąść i zamiast wykręcać umysł i wyobraźnię jak mokre ścierki, postanowiłam poudawać, że mam cierpliwość do szkicowania z natury. ;)

Dwa rezultaty: 

1. Nie jestem leworęczna, ale tylko w ten sposób miałam szansę na wykonanie niniejszego rysunku. Może kiedyś powinnam zamieścić efekt po przerzuceniu się na ową rękę... Ale szczerze, raczej nie.


2. OK, to jest małe oszustwo, ale ćśśśśś...

To na tyle, ale w najbliższym czasie powinno się pojawić coś nowego :)

16 września 2013

Na kartonie

Czasami jest tak, że mogłoby się napisać albo powiedzieć milion rzeczy, snuć wywody na tysiące stron, zakrzyczeć wszystko i wszystkich, histeryzować, panikować, kolorować rzeczywistość na czerwono i czarno oraz zabazgrać sobą całą przestrzeń dookoła. 

Ale lepiej jest siedzieć w Internecie i jeść coś dobrego, ignorując rzeczywistość. (Albo szukać obrazków czegoś dobrego, w oczekiwaniu na coś dobrego.)


Jelonek się trochę naczekał, ale dziś jest IDEALNY dzień na jego premierę. Osłodziłby cukier a teraz może komuś pocukrzy chociaż jedną sekundę- oczywiście nie chrupiąc w zębach. Został narysowany kredkami na kartonie a powstał zupełnie niespodziewanie. ;)


No, po prostu takie-takie zwierzątko z tkaniny. Co więcej mogę dodać?

4 września 2013

Akryle powracają (na chwilę)...

Tak jak pisałam ostatnio- coś nowego :)

Jakiś czas temu zamówiłam kilka koszulek i zabrałam się do zabijania na nich białej powierzchni. Dzisiaj efekty jednego z zamówień. Użyłam farb akrylowych i jak się okazało w trakcie eksperymentów są w stanie bez uszczerbku przeżyć nawet spotkanie z pralką na trybie delikatnym ;)

Ta-dam! Asia i jej nowa koszulka.

1. Wzór                                                                                        2. Przód... :)


3. ...oraz z boku





Na końcu podziękowania dla właścicielki koszulki, która wzięła udział w mini sesji i wyraziła zgodę na użycie jej wizerunku :D