By było mądrze, zagłębiłam się (płytko, bo płytko...) w toni cytatów. Według jednego z nich, wyłowionego i wysuszonego na brzegu, to nie miłość, niechęć czy gniew, lecz właśnie zazdrość jest uczuciem, które najsilniej współpracuje z wyobraźnią. To ono porywa człowieka w najmroczniejsze zakątki gorzkich wizji lub zatruwa krew obrazem czegoś, co nie należy do nas.
Osobiście postawiłabym na podium także słodką, kochaną paranoję. Ale, hmmm, zazdrość chyba by tego nie zniosła? Zresztą paranoja wywęszyłaby przecież spisek i sama zrezygnowała.
Dziwnie się malowało ten obraz. Na ostatku. Ale chyba budził też najwięcej wątpliwości, prawie do końca.
I piosenka: http://www.youtube.com/watch?v=03nr-tZkKf8
1 lipca 2013
23 czerwca 2013
Nieczystość.
Tak, nieczystość.
Z dziwnych przyczyn, wciąż myli mi się z namiętnością, nawet teraz musiałam się poprawiać.
Dzisiaj, bardzo wczesnym rankiem, niebo miało niemal dokładnie taką samą barwę jak tło obrazu. Dziwna mieszanka, która jeszcze nie jest prawdziwym błękitem, a już nie szarością. Wydawało się, że to bardziej ściana albo zasłona niż po prostu powietrze, co było bardzo absurdalnym pomysłem, ale ta niesamowita hipnotyzująca gładkość i bezwględność koloru, połączona z ciszą poranka, prawie ostatecznie przekonały mnie do tej wizji.
Piosenka- chyba najpopularniejsza z całej siódemki (polska wersja): http://www.youtube.com/watch?v=WC3D3eza3gw
Z dziwnych przyczyn, wciąż myli mi się z namiętnością, nawet teraz musiałam się poprawiać.
Dzisiaj, bardzo wczesnym rankiem, niebo miało niemal dokładnie taką samą barwę jak tło obrazu. Dziwna mieszanka, która jeszcze nie jest prawdziwym błękitem, a już nie szarością. Wydawało się, że to bardziej ściana albo zasłona niż po prostu powietrze, co było bardzo absurdalnym pomysłem, ale ta niesamowita hipnotyzująca gładkość i bezwględność koloru, połączona z ciszą poranka, prawie ostatecznie przekonały mnie do tej wizji.
Piosenka- chyba najpopularniejsza z całej siódemki (polska wersja): http://www.youtube.com/watch?v=WC3D3eza3gw
20 czerwca 2013
Chciwie sięgam po Internet
Ciąg dalszy grzechów, czyli:
chciwość.
Wciąż jestem trochę oszołomiona po powrocie na łono Internetu po kilku dniach banicji, dlatego nie będę się rozpisywać. :) (facebook! koty! gg! gify! obrazki! youtube! onet! poczta! google! pudelek! :D )
A oto piosenka, która jest w parze z obrazem- http://www.youtube.com/watch?v=lPnq4mTapD4
chciwość.
Wciąż jestem trochę oszołomiona po powrocie na łono Internetu po kilku dniach banicji, dlatego nie będę się rozpisywać. :) (facebook! koty! gg! gify! obrazki! youtube! onet! poczta! google! pudelek! :D )
A oto piosenka, która jest w parze z obrazem- http://www.youtube.com/watch?v=lPnq4mTapD4
13 czerwca 2013
I. Pycha
Jak wspominałam jakiś czas temu, brałam udział w koncercie połączonym z wernisażem (w ramach festiwalu kultury studenckiej "Kulminacje"), którego motywem przewodnim było 7 grzechów głównych. :)
Nie owijając w bawełnę: chciałabym co kilka dni wstawiać tu obrazy z tego przesięwzięcia. Wstawianie wszystkich naraz spowodowałoby pewnie późniejszy zastój,a pomysł z jednym na tydzień sprawiłby zaś, że za 7 tygodni miałabym prawdopodobnie teczkę zaległych i zakorkowanych prac (które swoja drogą przez ten czas przestałyby mi się podobać). Nieważne.
Zatem grzech pierwszy. Pycha. Określany jest jako najpoważniejszy z grzechów, ten, który jest bazą wszystkich pozostałych.
Żeby zrozumieć kontekst, warto posłuchać utworu (niestety nie mam nagrań z koncertu :( )-
http://www.youtube.com/watch?v=5DNzX-f8awE
Nie owijając w bawełnę: chciałabym co kilka dni wstawiać tu obrazy z tego przesięwzięcia. Wstawianie wszystkich naraz spowodowałoby pewnie późniejszy zastój,a pomysł z jednym na tydzień sprawiłby zaś, że za 7 tygodni miałabym prawdopodobnie teczkę zaległych i zakorkowanych prac (które swoja drogą przez ten czas przestałyby mi się podobać). Nieważne.
Zatem grzech pierwszy. Pycha. Określany jest jako najpoważniejszy z grzechów, ten, który jest bazą wszystkich pozostałych.
Żeby zrozumieć kontekst, warto posłuchać utworu (niestety nie mam nagrań z koncertu :( )-
http://www.youtube.com/watch?v=5DNzX-f8awE
29 maja 2013
Twarde narzędzie i koniki
Zaraz maj się skończy...Zatem- nowy rysunek*, inaczej lenistwo przejmie dowodzenie.
*wzięło mnie na sprawdzanie, jak tak naprawdę nazywa się efekt użycia kredek akwarelowych. Przeważa "drawing". Jednak najbardziej podoba mi się wyrażenie "cross-over between drawing and painting". Sprawdziłam od razu polskie definicje i też są bardzo konkretne- rysunek wykonuje się za pomocą "narzędzi twardych, które pozostawiają ślad na płaszczyźnie".Co jednak jeśli użyłam "narzędzia twardego" a następnie pędzla? Hmm?
A weź się ogarnij, dziewczyno i lepiej zacznij pisać kolejny rozdział...
Nienawidziłam za głębokiego młodu, kiedy rysowałam pieska, a wszyscy mówili "o, jaki ładny konik". Więc, w razie wątpliwości, to nie są koniki. Jak ktoś ma wielką potrzebę, to są tutaj:
Koncepcja dzieła nie jest jasna, chyba zachodzi tam właśnie jakiś zamach stanu albo napaść zbrojna na miasto. A kobieta jest "po przejściach". Chyba, że ktoś ma inny pomysł.:)
*wzięło mnie na sprawdzanie, jak tak naprawdę nazywa się efekt użycia kredek akwarelowych. Przeważa "drawing". Jednak najbardziej podoba mi się wyrażenie "cross-over between drawing and painting". Sprawdziłam od razu polskie definicje i też są bardzo konkretne- rysunek wykonuje się za pomocą "narzędzi twardych, które pozostawiają ślad na płaszczyźnie".Co jednak jeśli użyłam "narzędzia twardego" a następnie pędzla? Hmm?
A weź się ogarnij, dziewczyno i lepiej zacznij pisać kolejny rozdział...
3 maja 2013
Krótka opowieść o grzechach.
Niezmiennie moment, gdy zaczynam pisać, połączony jest z małym rachunkiem sumienia. Oto mój tegotygodniowy prywatny dekalog:
1. Napisz rozdział teoretyczny pracy magisterskiej
2. Przeczytaj teksty na zajęcia i nie przejmuj się tym, że to milion stron
3. Zastanów się nad pracą na socjologię kultury
4. Pomyśl o praktykach, ktore wywołują u Ciebie mdłości
5. Ewentualnie porysuj albo pomaluj
PS. więcej o grzechach pod rysunkiem.
Punkt piąty spełniony, a za resztę będę się smażyła w żelaznym uczelnianym kotle (a w sumie na patelni...).
Ok. Poniżej wczorajszy kredkowo-akwarelowy rysunek. Lubię ten wodny motyw.
Dawno niczego nie publikowałam, a to z tej przyczyny, że miałam kilka rzeczy na glowie :). Część rzeczy była miła, jak malowanie portreciku na zamówienie (pierwszy raz!) albo tworzenie loga Sekcji Neurobiologii i Psychiatrii Genetycznej.
Miłe, choć stresujące i baaaaardzo pracochłonne jest tworzenie serii 7 Grzechów Głównych na Festiwal Kulminacji. Już niedługo wszystko u mnie powinno być dopięte na ostatni guzik- także część muzyczna w wykonaniu Joanny i Agnieszki- wtedy napiszę więcej :)
Może nawet jakoś uda mi się wrzucić tu 7 grzesznych obrazów... No to...do zobaczenia!
1. Napisz rozdział teoretyczny pracy magisterskiej
2. Przeczytaj teksty na zajęcia i nie przejmuj się tym, że to milion stron
3. Zastanów się nad pracą na socjologię kultury
4. Pomyśl o praktykach, ktore wywołują u Ciebie mdłości
5. Ewentualnie porysuj albo pomaluj
PS. więcej o grzechach pod rysunkiem.
Punkt piąty spełniony, a za resztę będę się smażyła w żelaznym uczelnianym kotle (a w sumie na patelni...).
Ok. Poniżej wczorajszy kredkowo-akwarelowy rysunek. Lubię ten wodny motyw.
Dawno niczego nie publikowałam, a to z tej przyczyny, że miałam kilka rzeczy na glowie :). Część rzeczy była miła, jak malowanie portreciku na zamówienie (pierwszy raz!) albo tworzenie loga Sekcji Neurobiologii i Psychiatrii Genetycznej.
Miłe, choć stresujące i baaaaardzo pracochłonne jest tworzenie serii 7 Grzechów Głównych na Festiwal Kulminacji. Już niedługo wszystko u mnie powinno być dopięte na ostatni guzik- także część muzyczna w wykonaniu Joanny i Agnieszki- wtedy napiszę więcej :)
Może nawet jakoś uda mi się wrzucić tu 7 grzesznych obrazów... No to...do zobaczenia!
29 marca 2013
Żadna kartka papieru nie ucierpiała w tym tygodniu.
Geneza: www.flockdraw.com . Sama baza rysunkowa powstała z głupoty na tej właśnie stronie, która z pewnością została stworzona przez spiskowców tylko po to, żeby w dłuższej perspektywie odsunąć część ludzkości od konstruktywnych działań (chociaż chyba od tego jest juz sam Internet). Ok- tak powstała baza. Ale po krótkiej zadumie nad sensem życia, stwierdziłam, że to co narysowałam raczej nie jest zbyt fajne. To niedobrze. I w tym momencie intensywnie zadziałał PhotoFiltre, zarekomendowany przez pana od TI z mego wydziału, który to (program) na poczatku wzbudzał rozpacz, ale teraz jest naprawdę miłym narzędziem.
Ciekawostki: 1. dowiedziałam się podczas tego doświadczenia, że tworzenie włosów jest jednocześnie piekielnie frustrujące ale jednocześnie uzależniające i finalnie niemalże euforyczne ;) . 2. I naprawdę, naprawdę, naprawdę byłoby wspaniale, gdybym potrafiła tu zanimować ruch chmur albo włosów.
15 marca 2013
Odkryłam dziś, że można wpisywać tytuł posta i nie omieszkam spróbować tej magii
Dzisiaj rysuneczek nieco zainspirowany sukienką Kimbry (chyba z teledysku do CIMH...). Ale oprócz tego oczywiście dałoby radę dobudować do niego filozoficzno- psychologiczną metaforę, na przykład poszukiwanie własnej drogi życiowej, pokonywanie przeszkód, odczytywanie wskazówek dawanych przez los albo zaduma nad zaletami pasztetu z królika.
Już nie pamiętam jak go wykonałam, ale chyba to jednak były jeszcze prawdziwe farby- kredkowa gnuśność nadeszła trochę później. (Tęsknię do tamtych odległych ubiegłomiesięcznych czasów, teraz została w sumie tylko gnuśność.)
Chociaż- nie! Mam nowiutkie cienkopisy z IKEI. Więc teraz pewnie będzie duuuużo kolorowania, obrysowywania i przebijania na drugą stronę kartki papieru. Awesome.
Już nie pamiętam jak go wykonałam, ale chyba to jednak były jeszcze prawdziwe farby- kredkowa gnuśność nadeszła trochę później. (Tęsknię do tamtych odległych ubiegłomiesięcznych czasów, teraz została w sumie tylko gnuśność.)
27 lutego 2013
Atakują mnie te irytujące istotki, które rano przestawiają godzinę alarmu na za 10 minut...i znów na za 10 minut...i na za 10 minut... Okropne paskudy.
Ostatnio nawet farby i kredki poszły na urlop- te ostatnie leżakują na parapecie cierpliwie wyczekując słońca. Teoretycznie powinny też mruczeć, albo przynajmniej lizać szybę z ukontentowaniem.
Dziś wstawiam pracę wykonaną za pomocą kredek akwarelowych- w zdecydowanej większości na mokro. (możliwe, że kilka szczegółów ocalało, ale to raczej przez magiczny przypadek). Jeśli wierzyć szczegółom obrazu JPEG, jest chyba sprzed 1,5 miesiąca. Zresztą jest to mało ważne, a piszę o tym tylko dlatego, żeby zająć w poście trochę więcej miejsca. Mogłabym się pozastanawiać, po co w ogóle miałabym tu dużo pisać, ale nad tym to już sama muszę pomyśleć... Ale w skrócie. Wydaje mi się, że po pierwsze: rozpasałam się w ostatnich dwóch postach, a po drugie: zajmuje mi to cenny czas, który można by spędzić pożytecznie, np czytając bardzo mądre książki o rozwoju kariery naukowej w Polsce. :) Przypuszczam, że najwspanialej byłoby połączyć przyjemne z praktycznym poprzez ambitne działania, takie jak np. zakolorywanie wyrazów i tworzenie z nich nowych zdań wypowiadanych przez zwierzątka narysowane na marginesie. Brzmi jak coś, co można by robić całymi dniami, z przerwą na jedzenie ku wzmocnieniu sił. O, tak!
Ostatnio nawet farby i kredki poszły na urlop- te ostatnie leżakują na parapecie cierpliwie wyczekując słońca. Teoretycznie powinny też mruczeć, albo przynajmniej lizać szybę z ukontentowaniem.
Dziś wstawiam pracę wykonaną za pomocą kredek akwarelowych- w zdecydowanej większości na mokro. (możliwe, że kilka szczegółów ocalało, ale to raczej przez magiczny przypadek). Jeśli wierzyć szczegółom obrazu JPEG, jest chyba sprzed 1,5 miesiąca. Zresztą jest to mało ważne, a piszę o tym tylko dlatego, żeby zająć w poście trochę więcej miejsca. Mogłabym się pozastanawiać, po co w ogóle miałabym tu dużo pisać, ale nad tym to już sama muszę pomyśleć... Ale w skrócie. Wydaje mi się, że po pierwsze: rozpasałam się w ostatnich dwóch postach, a po drugie: zajmuje mi to cenny czas, który można by spędzić pożytecznie, np czytając bardzo mądre książki o rozwoju kariery naukowej w Polsce. :) Przypuszczam, że najwspanialej byłoby połączyć przyjemne z praktycznym poprzez ambitne działania, takie jak np. zakolorywanie wyrazów i tworzenie z nich nowych zdań wypowiadanych przez zwierzątka narysowane na marginesie. Brzmi jak coś, co można by robić całymi dniami, z przerwą na jedzenie ku wzmocnieniu sił. O, tak!
12 lutego 2013

Czasami po prostu przychodzi taka dziwna nostalgia, która z jednej strony ma źródło w nieuzasadnionym niczym smutku, a z drugiej w spokojnej radości istnienia... Dlaczego tak właśnie dziś zaczynam? Po prostu troszeczkę się tłumaczę. Ostatnio się rozpisałam na tematy zahaczające o psychologiczno- pedagogiczne sprawy... dlatego dzisiaj sobie daruję :). Dzisiaj jestem po prostu dziewczyną po egzaminach, ktora siedzi po nocy i myśli o jedzeniu. Wspomnę zatem jedynie o źródle-genezie rysunku.
Pomysł powstał po rozmowie z Pewną Osobą, dotyczej cząstki mroku w człowieku. Pomyślałam wtedy, że każdy ma swój prywatny Mrok, który prowadza ze sobą zawsze i wszędzie. Jeśli Mrok jest zbyt duży, karmiony złością, lękiem i złymi emocjami swojego człowieka, w końcu się rozbestwia i zaczyna w okrutny sposób kontrolować jego życie, prowadząc go wszędzie tam, gdzie zechce. To znaczy w paskudne, obślizgłe rewiry. Ale jeśli Mrok jest karmiony tylko raz na jakiś czas,tylko jakąś drobną kłótnią albo malutką dramą, to bez problemu jest w stanie spalić je w ciągu dnia, chodząc za swoim człowiekiem. Wtedy jest bezpiecznych rozmiarów i można się z nim nawet zaprzyjaźnić. ;)
Morał- nie przekarmiać Mroków. :p
Subskrybuj:
Posty (Atom)






