8 sierpnia 2013

Niebiesko-czerwono 2

I znowu podobna kolorystyka. Jednak za tym nie kryje się przymus stosowania określonych kolorów- tak po prostu przypomniałam sobie o kilku rysunkach, które leżały w teczkach od kilku tygodni. Są już skatalogowane :)
Dziś zdecydowałam się na ten, ze względu na miły (i tak potrzebny ze względu na okrutną pogodę) chłód niebieskości i przezroczystą zieleń. Technika: akryle na cienkim płótnie.


Z najświeższych informacji, pod wpływem pewnego bloga, a właściwie strony, zabrałam się za akwarele, które były dłuuuuugo w niełasce. Dużo wody i wszystkie farbki w jednym miejscu. Jupi. O wspomnianym blogu napiszę kolejnym razem, już przy pracach akwarelowych, bo dla lubiących rysować i malować jest wyśmienity :).

1 sierpnia 2013

Niebieski, czerwony

Wczorajsze lenistwo, zamykające serię 7 grzechów głównych, nie pozostawiło zapewne wielkiego wrażenia. Cóż, trzeba było wejść w konwencję ;)

Dzisiaj coś baaaardzo świeżego. Od pewnego czasu trochę odpoczywałam od ambitniejszego rysunku i uzywałam głównie pisaków i cienkopisów. Są łatwe w użyciu, nie trzeba się bawić w aranżowanie przestrzeni, by ich użyć i nie brudzą.
Może któryś z nich nadaje się do publikacji, to się okaże. Na razie wczorajszy, ascetyczny wręcz obrazek akrylowy na podobraziu- nie byłoby go, gdyby nie dwa wypadki z opakowaniami farby. Zdecydowało się ono poluzować swoje granice i wypuścić z uwięzi sporo zawartości. Niestety nie zdążyła ona nigdzie odpełznąć i zniknąć pod meblami, gdyż szybko ja poskromiłam i umieściłam na miejscu, skąd już nie ucieknie, chyba, że kiedyś w szale zdecyduje się spalić to dzieło.


Co prawda coś kojarzyłam, ale dopiero po fakcie odkryłam, że tak intensywnie czerwone klify istnieją. 


No dobrze, nie aż tak...

30 lipca 2013

...

Napisałabym więcej, lecz nie mogę. Lenistwo.

http://www.youtube.com/watch?v=iMjZXNKMnys

I moja wspaniała praca,ostatnia. Dziękuję za uwagę poświęconą serii. ;)




15 lipca 2013

Gniewnie.

Na nikogo się obecnie nie gniewam, (oj, nie, nie... :D ) zatem raczej nie włożę w ten post zbyt wiele serca. :)

Tradycyjnie, utwór :) Tym razem, "Całujcie mnie wszyscy w dupę".
http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths

Mam wrażenie, że ten obraz stylistycznie odbiega od pozostałych- jest "gładszy" i bardziej komiksowy. Pod sam koniec zastanawiałam się nad konkretnymi poprawkami, które wprowadziłyby go w "szereg", jednak byłoby to chyba zbyt wiele zachodu...:) Zresztą, uważam, że ostatecznie się udał. A gniew przecież nie patrzy na racjonalne przesłanki, nie kieruje się do końca rozumem ;)


PS. Oczywiście nieziemską radość sprawiły mi włosy... ^ ^




6 lipca 2013

Obżarstwo i opilstwo...

...czyli nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu...

Mi osobiście bliżej jest do "mniam mniam mniam om nom non NOM" niż do "chlust za kołnierz", ale to kwestia gustu i tak zwanego "stylu życia"...To bardzo powazna i istotna sprawa. Trzeba zastanowić się co łatwiej się spiera z nowej, białej bluzki: sos z hamburgera czy czerwone wino? Co łatwiej i szybciej kupić w pobliskiej Biedronce? Czym skuteczniej oczarujemy bliskich: kacem czy niestrawnością? Na te i inne pytania polecam zastanowić się w wolnej chwili. :p

Warto posłuchać- dla kontekstu :)

http://www.youtube.com/watch?v=M8DHUqPk7kY





Obraz ten malowałam jako pierwszy, gdy jeszcze nie miałam w sumie nawet wizji serii jako całości. Ostatecznie, sprawił mi najwięcej frajdy... Morał z tego chyba taki: nie zawsze warto podchodzić do wszystkiego zupelnie na serio.

1 lipca 2013

Trucicielka.

By było mądrze, zagłębiłam się (płytko, bo płytko...) w toni cytatów. Według jednego z nich, wyłowionego i wysuszonego na brzegu, to nie miłość, niechęć czy gniew, lecz właśnie zazdrość jest uczuciem, które najsilniej współpracuje z wyobraźnią. To ono porywa człowieka w najmroczniejsze zakątki gorzkich wizji lub zatruwa krew obrazem czegoś, co nie należy do nas.

Osobiście postawiłabym na podium także słodką, kochaną paranoję. Ale, hmmm, zazdrość chyba by tego nie zniosła? Zresztą paranoja wywęszyłaby przecież spisek i sama zrezygnowała.


Dziwnie się malowało ten obraz. Na ostatku. Ale chyba budził też najwięcej wątpliwości, prawie do końca.

I piosenka: http://www.youtube.com/watch?v=03nr-tZkKf8

23 czerwca 2013

Nieczystość.

Tak, nieczystość.
Z dziwnych przyczyn, wciąż myli mi się z namiętnością, nawet teraz musiałam się poprawiać.

Dzisiaj, bardzo wczesnym rankiem, niebo miało niemal dokładnie taką samą barwę jak tło obrazu. Dziwna mieszanka, która jeszcze nie jest prawdziwym błękitem, a już nie szarością. Wydawało się, że to bardziej ściana albo zasłona niż po prostu powietrze, co było bardzo absurdalnym pomysłem, ale ta niesamowita hipnotyzująca gładkość i bezwględność koloru, połączona z ciszą poranka, prawie ostatecznie przekonały mnie do tej wizji.




Piosenka- chyba najpopularniejsza z całej siódemki (polska wersja): http://www.youtube.com/watch?v=WC3D3eza3gw


20 czerwca 2013

Chciwie sięgam po Internet

Ciąg dalszy grzechów, czyli:

chciwość.

Wciąż jestem trochę oszołomiona po powrocie na łono Internetu po kilku dniach banicji, dlatego nie będę się rozpisywać. :) (facebook! koty! gg! gify! obrazki! youtube! onet! poczta! google! pudelek! :D )



A oto piosenka, która jest w parze z obrazem- http://www.youtube.com/watch?v=lPnq4mTapD4

13 czerwca 2013

I. Pycha

Jak wspominałam jakiś czas temu, brałam udział w koncercie połączonym z wernisażem (w ramach festiwalu kultury studenckiej "Kulminacje"), którego motywem przewodnim było 7 grzechów głównych. :)

Nie owijając w bawełnę: chciałabym co kilka dni wstawiać tu obrazy z tego przesięwzięcia. Wstawianie wszystkich naraz spowodowałoby pewnie późniejszy zastój,a pomysł z jednym na tydzień sprawiłby zaś, że za 7 tygodni miałabym prawdopodobnie teczkę zaległych i zakorkowanych prac (które swoja drogą przez ten czas przestałyby mi się podobać). Nieważne.

Zatem grzech pierwszy. Pycha. Określany jest jako najpoważniejszy z grzechów, ten, który jest bazą wszystkich pozostałych.

Żeby zrozumieć kontekst, warto posłuchać utworu (niestety nie mam nagrań z koncertu :( )-
http://www.youtube.com/watch?v=5DNzX-f8awE



29 maja 2013

Twarde narzędzie i koniki

Zaraz maj się skończy...Zatem- nowy rysunek*, inaczej lenistwo przejmie dowodzenie.

*wzięło mnie na sprawdzanie, jak tak naprawdę nazywa się efekt użycia kredek akwarelowych. Przeważa "drawing". Jednak najbardziej podoba mi się wyrażenie "cross-over between drawing and painting". Sprawdziłam od razu polskie definicje i też są bardzo konkretne- rysunek wykonuje się za pomocą "narzędzi twardych, które pozostawiają ślad na płaszczyźnie".Co jednak jeśli użyłam "narzędzia twardego" a następnie pędzla? Hmm?
A weź się ogarnij, dziewczyno i lepiej zacznij pisać kolejny rozdział...


Nienawidziłam za głębokiego młodu, kiedy rysowałam pieska, a wszyscy mówili "o, jaki ładny konik". Więc, w razie wątpliwości, to nie są koniki. Jak ktoś ma wielką potrzebę, to są tutaj:


 Koncepcja dzieła nie jest jasna, chyba zachodzi tam właśnie jakiś zamach stanu albo napaść zbrojna na miasto. A kobieta jest "po przejściach". Chyba, że ktoś ma inny pomysł.:)