16 września 2013

Na kartonie

Czasami jest tak, że mogłoby się napisać albo powiedzieć milion rzeczy, snuć wywody na tysiące stron, zakrzyczeć wszystko i wszystkich, histeryzować, panikować, kolorować rzeczywistość na czerwono i czarno oraz zabazgrać sobą całą przestrzeń dookoła. 

Ale lepiej jest siedzieć w Internecie i jeść coś dobrego, ignorując rzeczywistość. (Albo szukać obrazków czegoś dobrego, w oczekiwaniu na coś dobrego.)


Jelonek się trochę naczekał, ale dziś jest IDEALNY dzień na jego premierę. Osłodziłby cukier a teraz może komuś pocukrzy chociaż jedną sekundę- oczywiście nie chrupiąc w zębach. Został narysowany kredkami na kartonie a powstał zupełnie niespodziewanie. ;)


No, po prostu takie-takie zwierzątko z tkaniny. Co więcej mogę dodać?

4 września 2013

Akryle powracają (na chwilę)...

Tak jak pisałam ostatnio- coś nowego :)

Jakiś czas temu zamówiłam kilka koszulek i zabrałam się do zabijania na nich białej powierzchni. Dzisiaj efekty jednego z zamówień. Użyłam farb akrylowych i jak się okazało w trakcie eksperymentów są w stanie bez uszczerbku przeżyć nawet spotkanie z pralką na trybie delikatnym ;)

Ta-dam! Asia i jej nowa koszulka.

1. Wzór                                                                                        2. Przód... :)


3. ...oraz z boku





Na końcu podziękowania dla właścicielki koszulki, która wzięła udział w mini sesji i wyraziła zgodę na użycie jej wizerunku :D

29 sierpnia 2013

Błękitny czwartek

Dziś coś, co rzadko robię, tak rzadko, że wręcz można stwierdzić, iż nigdy :) Oto pani o imieniu Kimbra. Postanowiłam wykonać coś, co będzie nawiązywało do zdjęcia, lecz jednocześnie pozostanie rysunkiem :)


Bez wielkich opisów: oto rysunek wykonany ołówkiem HB. Nie jest idealnie- idealny, ale dość mnie zadowala, na tyle, że postanowiłam już nic z nim nie robić. Początkowo plan uwzględniał pokolorowanie go i delikatne ubarwianie. Ale po ołówkowaniu pomyślałam: hola, hola, niechybnie coś spieprzę! Ryzyku mówię nie. (Nie teraz.)


Całe szczęście istnieją różne programy graficzne. Mój oryginalnie nie jest nawet programem graficznym (PhotoFiltre), lecz służy do obróbki zdjęć. Ale jest. A skoro jest, to go użyłam. Było trochę zabawy z podkładaniem częściowo przezroczystych, różnokolorowych płaszczyzn, było trochę goryczy w związku ze stosowaniem kontrastu, który bywa albo za mały albo za duży. I kolor. Ma być subtelnie a czasami chamsko się pcha na piedestał.


Zastał mnie koniec i nie wiem co jeszcze napisać. Może to, że rezultat mnie stosunkowo zadowala, bo wcześniej nie łączyłam w taki sposób grafiki z rysunkiem. Wiem też, co mogłabym zrobić lepiej. Ale to tez dobrze ;)

Następnym razem coś innego. Mniej rysunkowego. Coś ciekawego :)




25 sierpnia 2013

Ja i H2O

Akwarele. Ostatnio właśnie nimi się zajmowałam. Rezultaty są jednocześnie różnorodne i monotonne, dlatego, ze względu na to pierwsze, rysunków jest więcej niż zazwyczaj w jednym poście, a ze względu na to drugie, jest ich o wiele mniej niż powstało w ostatnim, przepłodnym tygodniu.

Zainspirowałam się sympatycznymi i naprawdę uroczymi akwarelkami z bloga Koosje Koene. :) Bardzo fajnie wygląda połączenie kilku technik, dlatego na światło dzienne zostały wyciągnięte także ołówki i pisaki. Oto kilka z wymyślonych na bieżąco bilecików oraz "pocztówek", ot tak, dla poćwiczenia.



Ok, koty muszą być :) Plus zabawa z pryskaniem i robieniem zacieków.


To chyba zakładka?


Mroczny umysł drapieżcy i jego niewinne, nie podejrzewajace niczego ofiary.


8 sierpnia 2013

Niebiesko-czerwono 2

I znowu podobna kolorystyka. Jednak za tym nie kryje się przymus stosowania określonych kolorów- tak po prostu przypomniałam sobie o kilku rysunkach, które leżały w teczkach od kilku tygodni. Są już skatalogowane :)
Dziś zdecydowałam się na ten, ze względu na miły (i tak potrzebny ze względu na okrutną pogodę) chłód niebieskości i przezroczystą zieleń. Technika: akryle na cienkim płótnie.


Z najświeższych informacji, pod wpływem pewnego bloga, a właściwie strony, zabrałam się za akwarele, które były dłuuuuugo w niełasce. Dużo wody i wszystkie farbki w jednym miejscu. Jupi. O wspomnianym blogu napiszę kolejnym razem, już przy pracach akwarelowych, bo dla lubiących rysować i malować jest wyśmienity :).

1 sierpnia 2013

Niebieski, czerwony

Wczorajsze lenistwo, zamykające serię 7 grzechów głównych, nie pozostawiło zapewne wielkiego wrażenia. Cóż, trzeba było wejść w konwencję ;)

Dzisiaj coś baaaardzo świeżego. Od pewnego czasu trochę odpoczywałam od ambitniejszego rysunku i uzywałam głównie pisaków i cienkopisów. Są łatwe w użyciu, nie trzeba się bawić w aranżowanie przestrzeni, by ich użyć i nie brudzą.
Może któryś z nich nadaje się do publikacji, to się okaże. Na razie wczorajszy, ascetyczny wręcz obrazek akrylowy na podobraziu- nie byłoby go, gdyby nie dwa wypadki z opakowaniami farby. Zdecydowało się ono poluzować swoje granice i wypuścić z uwięzi sporo zawartości. Niestety nie zdążyła ona nigdzie odpełznąć i zniknąć pod meblami, gdyż szybko ja poskromiłam i umieściłam na miejscu, skąd już nie ucieknie, chyba, że kiedyś w szale zdecyduje się spalić to dzieło.


Co prawda coś kojarzyłam, ale dopiero po fakcie odkryłam, że tak intensywnie czerwone klify istnieją. 


No dobrze, nie aż tak...

30 lipca 2013

...

Napisałabym więcej, lecz nie mogę. Lenistwo.

http://www.youtube.com/watch?v=iMjZXNKMnys

I moja wspaniała praca,ostatnia. Dziękuję za uwagę poświęconą serii. ;)




15 lipca 2013

Gniewnie.

Na nikogo się obecnie nie gniewam, (oj, nie, nie... :D ) zatem raczej nie włożę w ten post zbyt wiele serca. :)

Tradycyjnie, utwór :) Tym razem, "Całujcie mnie wszyscy w dupę".
http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths

Mam wrażenie, że ten obraz stylistycznie odbiega od pozostałych- jest "gładszy" i bardziej komiksowy. Pod sam koniec zastanawiałam się nad konkretnymi poprawkami, które wprowadziłyby go w "szereg", jednak byłoby to chyba zbyt wiele zachodu...:) Zresztą, uważam, że ostatecznie się udał. A gniew przecież nie patrzy na racjonalne przesłanki, nie kieruje się do końca rozumem ;)


PS. Oczywiście nieziemską radość sprawiły mi włosy... ^ ^




6 lipca 2013

Obżarstwo i opilstwo...

...czyli nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu...

Mi osobiście bliżej jest do "mniam mniam mniam om nom non NOM" niż do "chlust za kołnierz", ale to kwestia gustu i tak zwanego "stylu życia"...To bardzo powazna i istotna sprawa. Trzeba zastanowić się co łatwiej się spiera z nowej, białej bluzki: sos z hamburgera czy czerwone wino? Co łatwiej i szybciej kupić w pobliskiej Biedronce? Czym skuteczniej oczarujemy bliskich: kacem czy niestrawnością? Na te i inne pytania polecam zastanowić się w wolnej chwili. :p

Warto posłuchać- dla kontekstu :)

http://www.youtube.com/watch?v=M8DHUqPk7kY





Obraz ten malowałam jako pierwszy, gdy jeszcze nie miałam w sumie nawet wizji serii jako całości. Ostatecznie, sprawił mi najwięcej frajdy... Morał z tego chyba taki: nie zawsze warto podchodzić do wszystkiego zupelnie na serio.

1 lipca 2013

Trucicielka.

By było mądrze, zagłębiłam się (płytko, bo płytko...) w toni cytatów. Według jednego z nich, wyłowionego i wysuszonego na brzegu, to nie miłość, niechęć czy gniew, lecz właśnie zazdrość jest uczuciem, które najsilniej współpracuje z wyobraźnią. To ono porywa człowieka w najmroczniejsze zakątki gorzkich wizji lub zatruwa krew obrazem czegoś, co nie należy do nas.

Osobiście postawiłabym na podium także słodką, kochaną paranoję. Ale, hmmm, zazdrość chyba by tego nie zniosła? Zresztą paranoja wywęszyłaby przecież spisek i sama zrezygnowała.


Dziwnie się malowało ten obraz. Na ostatku. Ale chyba budził też najwięcej wątpliwości, prawie do końca.

I piosenka: http://www.youtube.com/watch?v=03nr-tZkKf8