8 czerwca 2015

2 czerwca 2015

Brudzę sobie ręce

Brudzę sobie ręce. Dosłownie! Zapomniałam jaki potencjał syfu posiadają kredki akwarelowe. I jaki potencjał odprężenia i relaksu otwierają w mojej duszności.

Dzisiaj na tapetę wzięłam TARDIS. Kto nie wie o co chodzi, może sobie wygooglować. Szkic czekał na kolorowanie od jakiegoś czasu, ale ćśśśś.


Niestety w trakcie trochę się porozlewało, trochę porozmazywało a trochę rozpłynęło... Co nie zmienia faktu, że jestem zadowolona z powrotu do wąchania moich kochanych drewienek. :)





14 maja 2015


Dużo papieru, dużo tuszu, dużo długopisów. Marnuję potencjał słów i porannych opowieści, decydując się na linie, kreski i nawarstwiające się w niezdefiniowanej otchłani kropki. Wyceniam tę swoją decyzję na krótkie przemyślenie, któremu prędko ukręcam główkę, wrzucając do pojemnika na niepotrzebne rzeczy. :) 

Pudełko z kolorami jest otwarte, czasami są one jednak zbyt oczywiste, dlatego dedykuję je na pewien fanart, który już istnieje w swojej czarno-białej wersji i wymaga jedynie dopieszczenia. 





26 kwietnia 2015

Bezgwiezdnie.

Odcinek sponsorowany między przez Ten Utwór, nieśmiałe kaczki nad wodą, słońce, wszystkie kosze na śmieci na tym świecie i przez brak pewności w cokolwiek- trochę przerażający a trochę cudowny.

Słowa przestają się coraz bardziej liczyć. Nie potrafię albo nie chcę malowniczo opisywać czegokolwiek związanego z genezą rysunków i grafik. Może kiedyś powrócę do tego, ale jak na razie odchodzę w stronę prostoty. Nie muszę nic sobie udowadniać, budować wież. Za to lubię podpalać. :)

Dwie wersje! Pierwsza jest oryginałem, na którym postanowiłam poćwiczyć stosowanie czerni i bieli. Po co ja to piszę. A druga? Druga jest nieco chamsko efekciarska. Ale czasami chamskie efekciarstwo to właśnie to, czego się w tym momencie potrzebuje, cóż.





How big, how blue, how beautiful.


31 marca 2015

Bla. Bla.

Woda w różnej postaci spływa dziś z nieba: białe, maleńkie kuleczki, drobne kropelki, wielkie kropliska. Zima i wiosna w miłosnym uścisku.

Krople są cierpliwe i drążą uparcie każdą materię. Nie znają spoczynku, a tworząc Zjednoczony Stan Wody przytłumią Ci oddech i przeniosą do innego świata, gdzie dowiesz się wielu rzeczy, poznasz wiele tajemnic, zrozumiesz wiele prawd. Woda jest jak sen, sen jest jak woda.
Zatem zamykam jej oczy i pozwalam śnić, pozwalam sięgnąć do esencji.
A sobie zamykam usta, by już nie pieprzyć.

Technika mieszana, rysunkowo-komputerowa.


19 marca 2015

23:49

Dzień w którym autorka postanawia zaprezentować zalegający w poczekalni drobiazg i buntuje się przeciwko jakiemukolwiek opisowi. :)


Tusz oraz kolor by program graficzny. 

12 marca 2015

Piosenka, filozofowanie i borówki.

Temat na dziś: jasność. 

W dalszym ciągu trzymam się motywu gwiazd, ale jak widać, jest on coraz bardziej subtelny.
Zainspirowało mnie mnóstwo rzeczy, od muzyki, poprzez rozmowy a nawet seriale.

Jeśli ktoś lubi zbierać pozytywne piosenki, proszę bardzo: :)

https://www.youtube.com/watch?v=lkEmDItUAUU

A jeśli ktoś lubi zbierać trochę egzaltowane myśli, to też proszę bardzo:

Nie warto bać się ciemności. Jest pełna niepewności, niewiadomych i tajemnic, nieistniejących potworów i zamglonych zagrożeń, zgadza się. Ale jednocześnie ciemność jest miłosierna. Gdy mamy przy sobie nawet odrobinę  światła, ulega i potulnie przytula się do cieni i zakamarków, dając nam przestrzeń do działania. Jasność potrafi zwieść. Pod jej cudowną twarzą kryje się pustka, w oczach zimno. Oczywistość i pewność uśmiechają się łagodnie utrzymując nas w komforcie, cieple i szczęściu. Czas powoli się zbliża, ale blask nie ustaje i grzejemy się w nim jak małe jaszczurki na gorących kamieniach, nieruchome i ospałe, nieświadome drugiej strony życia. Mamy nadzieję, że będzie dobrze. Nauczyliśmy się, by ją mieć, by było lżej. Wierzymy, że nasza praca i zadania mają sens, że przyjaciele i rodzina są na stałe, że jesteśmy zdrowi, kochani i szczęśliwi już na zawsze. Kiedy nagle gasną światła pogrążamy się w chaosie. Gdzie jestem? Kim jestem? Kiedy jestem? W żyłach nagle płynie jednocześnie lawa i lód. Ale nie jesteśmy źli na ciemność. Jesteśmy rozczarowani jasnością, w którą wierzyliśmy. Światło, które pada z zewnątrz jest ważne, ale nietrwałe. Ulotne. Znika w mgnieniu oka. Dlatego warto wierzyć w noc i mrok. Pozwala nam znaleźć własne światło, silniejsze niż cokolwiek innego. :) Blask w ciemności ma większą wartość niż milion fałszywych słońc.


Bez konturów! Ciągle jest to bardziej szkic niż prawdziwy rysunek, jednak jestem zadowolona z postępu. Zbyt późno zorientowałam się, że kontury tak naprawdę bardziej mi przeszkadzają niż pomagają- następnym razem będę uważniejsza. :) jak widać ograniczyłam się do zieleni i brązów, jednocześnie bardzo smakuje mi niebo, borówkowe i soczyste. W końcu niedługo wiosna. :)

14 lutego 2015

How big, how blue, how beautiful.

Widok na wschód. Jest noc. Wpatruję się w pustkę, której zawieszone są odległe światy, których nigdy nie poznam, nigdy do końca nie zrozumiem, nigdy nie ogarnę wzrokiem. Wyciągam rękę i chociaż przysłania punkciki, to nie jestem w stanie zamknąć ich w dłoni. Próbuję je nazwać, by były bardziej oswojone. Próbuję z nimi rozmawiać. Liczę je i próbuję nanizać na linkę. Ciemność oblepia mi palce a gwiazdy się wyrywają, rozedrgane i migoczące w swoim błękitnym świecie. W końcu stają się przezroczyste a niebieskość obejmuje cały widnokrąg ścisłą zasłoną. Stajemy w świetle dnia, świadomi skaz, świadomi winy, pełni pęknięć i zadrapań. Słońce oślepia i stawia nas przed nowym dniem. 


6 lutego 2015

Diabelsko, bo z nagła.

Na dworze jest ciemno, na dworze jest zimno, na dworze jest wilgotno z powodu zdesperowanych resztek śniegu, które ostatkami sił bronią się przed roztopieniem. Psie kupy i papierki po batonach niebawem znów ujrzą światło dzienne :)

Od paru miesięcy nie kupiłam folii, by móc malować wielkoformatowo, zatem ciągle trzymam się małych kartek papieru oraz komputera, który krztusi się od wszystkich podłączonych do niego urządzeń. Ostatnio zafascynowałam się przerabianiem zdjęć, przez co nieco ambitniejsze projekty poszły w kąt. A co robię jak wiadomo, gdy nie mam nic nowego i wartego pokazania? Wygrzebuję pokłosie lepszych i płodniejszych czasów. 


Powyższe "coś" to szybki szkic sprzed dwóch miesięcy. Nie stoi za nim żadna wielka historia ani symbolika, więc nie będę jej na siłę dorabiała. ;) Troszkę żałuję, że uparłam się na czarne kontury, podczas, gdy w ramach przestawiania się na pracę bez-konturową mogłam zaszaleć, by powstał ciekawszy efekt. 

Hmm, może następnym razem pokombinuję coś z fotografią i grafiką?... Albo chociaż dokończę zaczęte rzeczy ;)