4 października 2015

Znowu jesień, znowu liście i jeden kasztan w kieszeni.

Symbolika? Może. Kiedyś czytywałam słownik symboli i roztkliwiałam się nad każdym hasłem. Do tej pory mam do tego tendencje, jednak Internet zaczynał być zbyt mały, by pomieścić legendę do każdego mego rysunku, więc teraz po prostu wrzucam i mącę wodę kijem. Co wypłynie to Twoje. Albo nie, przepraszam, moje. Niezależnie, czy jest prawdą, czy nie, przyjmę to z powrotem. Na swoje ułomne sitko percepcji, ha!


Akwarelowe kredki, moje kochane towarzyszki, które cierpliwie znoszą cięcie i moczenie. I które nie marszczą nosów na ingerencję programów komputerowych. I nie robiłyby tego, nawet gdyby je miały. 

19 sierpnia 2015

Ocean.

I cóż miałabym powiedzieć? Cóż miałabym napisać? Miliony kartek nie zapełniłyby impulsów ludzkiego umysłu, zaplątania, zagmatwania i cudownych powiązań, które powstają we mnie i umrą we mnie... Co może kiedyś budziło przerażenie, lecz teraz jest po prostu koleją rzeczy. Pięknie opisała to moja ukochana artystka w pewnej króciutkiej piosence: https://www.youtube.com/watch?v=6muh9kTlr88


I have only one thing to do and that'll be the way that i am and then sink back into the ocean :)

Dziś niestandardowo. Znajduję coraz więcej rzeczy, które bym ulepszyła. Ale to dobrze.


10 sierpnia 2015

Co widziało słoneczko?

Ostatnio słoneczko widziało wszystko, prześwietliło każdy listek, roztopiło każdego loda, przypiekło każdy nos, zwęgliło każdą mrówkę, która zdecydowała się opuścić swoje magiczne ciemne królestwo podziemia. Gdyby miało smak, zalałoby kwaśnością całe ulice. Co roku lato jest inne, jednak ono jest wciąż to samo i niezmienne- i świeciło nad każdym kto tylko wziął oddech na tym łez i śmiechu padole- dokładnie na to samo Słońce patrzyli Kleopatra, Czyngis- Chan, Hitler... A teraz Ty. Ale Ty prawdopodobnie jeszcze żyjesz.

Źródło mojego przejaskrawienia jest już zatem znane.


Moje ukochane kredki akwarelowe i bezmyślne kolorowanie wcześniejszego długopisowego gryzmołka. 

29 lipca 2015

Lucy Snowe.

“Life is so constructed that an event does not, cannot, will not, match the expectation.” :)


Dość prędka rysowanko- kolorowanka.

25 lipca 2015

Blubranie.

Potwory bywają różne, prawda? Te czające się pod łóżkiem, te za ścianą; zostawiające ślady na ciele, w sercu, na umyśle; te prawdziwe i te zmyślone- przez innych albo przez samych siebie. Są potwory, które są prawdziwymi potworami. I są takie, które tak się tylko nazywają. Te drugie ścigają nas a my uciekamy  przez mrok i deszcz w popłochu, aż do momentu, w którym okazuje się, że dotarliśmy w miejsce nieznane, nieco przerażające, nieco dziwne, ale przynoszące trudny do zdefiniowania spokój. A wtedy potwór układa się nam na kolanach i zaczyna mruczeć. 


Akwarele. Tylko tyle :) Witajcie, brudne paznokcie.

19 lipca 2015

Drzewa, drzewa, drzewa.

Drzewa to wspaniały motyw na bazgrolenie. Tutaj gałąź, tam listek, tutaj jeszcze kilka rozrastających się rosochatych pędów, a tu może kolejna gałąź, plącząca się z wizją kolejnego drzewa... W nieskończoność. Bo w gruncie rzeczy przypominają trochę gwiazdy, czasami tworzą konstelacje, czasami są samotne i potężne jak Słońce, a czasami grupują się w niesamowitą i ogromną zupę, jaką stworzyć może tylko natura. ;)

Miałam ochotę pobazgrolić i nie myśleć o poprawności. Po prostu mazać i znęcać się nad logiką. Wygrzewać się w nimbie nicniemuszenia.


Bardziej jednakże podoba mi się rezultat zabawy z odwracaniem kolorów. W gruncie rzeczy psychodeliczność i lasy mają jakiś wspólny mianownik, który tkwi gdzieś w mojej głowie, jednak nie potrafię go do końca sformułować. Po prostu: "dziewczynko, wejdź tam i rozpraw się z normalnością raz a dobrze"


Dla ciekawych. Akwarele, ołówki i Zacny Program Komputerowy.

1 lipca 2015

Tak samo, inaczej.

Lipiec rozpoczął się od dzielenia dnia na 10 sekundowe odstępy. Czerwiec skończył się na mieszaniu kolorów. Wróciłam do szkicu z połowy miesiąca, by zapełnić jego pustkę. :)


16 czerwca 2015

W górę.

And the air was full
Of various storms and saints
Praying in the street


Nieskomplikowana graficzna kolorowanka szkicu wykonanego wczorajszego wieczoru. W przygotowaniu do dalszego kolorowania- tym razem prawdopodobnie za pomocą akwareli. W najbliższym czasie można się zatem spodziewać kolejnej wersji, mam na nią trochę inny pomysł :)


Nie liczę już gwiazd na niebie. Zaklinam za to storczyka na oknie i muskam brzeg przyjacielskiego kubka z sokiem, owijając się w chropowatą rzeczywistość. Cicho przechodzę przez przejścia dla pieszych. 

A w tym tygodniu poplamię ręce farbą a siebie samą każdym oddechem 

8 czerwca 2015

2 czerwca 2015

Brudzę sobie ręce

Brudzę sobie ręce. Dosłownie! Zapomniałam jaki potencjał syfu posiadają kredki akwarelowe. I jaki potencjał odprężenia i relaksu otwierają w mojej duszności.

Dzisiaj na tapetę wzięłam TARDIS. Kto nie wie o co chodzi, może sobie wygooglować. Szkic czekał na kolorowanie od jakiegoś czasu, ale ćśśśś.


Niestety w trakcie trochę się porozlewało, trochę porozmazywało a trochę rozpłynęło... Co nie zmienia faktu, że jestem zadowolona z powrotu do wąchania moich kochanych drewienek. :)