26 kwietnia 2015

Bezgwiezdnie.

Odcinek sponsorowany między przez Ten Utwór, nieśmiałe kaczki nad wodą, słońce, wszystkie kosze na śmieci na tym świecie i przez brak pewności w cokolwiek- trochę przerażający a trochę cudowny.

Słowa przestają się coraz bardziej liczyć. Nie potrafię albo nie chcę malowniczo opisywać czegokolwiek związanego z genezą rysunków i grafik. Może kiedyś powrócę do tego, ale jak na razie odchodzę w stronę prostoty. Nie muszę nic sobie udowadniać, budować wież. Za to lubię podpalać. :)

Dwie wersje! Pierwsza jest oryginałem, na którym postanowiłam poćwiczyć stosowanie czerni i bieli. Po co ja to piszę. A druga? Druga jest nieco chamsko efekciarska. Ale czasami chamskie efekciarstwo to właśnie to, czego się w tym momencie potrzebuje, cóż.





How big, how blue, how beautiful.


31 marca 2015

Bla. Bla.

Woda w różnej postaci spływa dziś z nieba: białe, maleńkie kuleczki, drobne kropelki, wielkie kropliska. Zima i wiosna w miłosnym uścisku.

Krople są cierpliwe i drążą uparcie każdą materię. Nie znają spoczynku, a tworząc Zjednoczony Stan Wody przytłumią Ci oddech i przeniosą do innego świata, gdzie dowiesz się wielu rzeczy, poznasz wiele tajemnic, zrozumiesz wiele prawd. Woda jest jak sen, sen jest jak woda.
Zatem zamykam jej oczy i pozwalam śnić, pozwalam sięgnąć do esencji.
A sobie zamykam usta, by już nie pieprzyć.

Technika mieszana, rysunkowo-komputerowa.


19 marca 2015

23:49

Dzień w którym autorka postanawia zaprezentować zalegający w poczekalni drobiazg i buntuje się przeciwko jakiemukolwiek opisowi. :)


Tusz oraz kolor by program graficzny. 

12 marca 2015

Piosenka, filozofowanie i borówki.

Temat na dziś: jasność. 

W dalszym ciągu trzymam się motywu gwiazd, ale jak widać, jest on coraz bardziej subtelny.
Zainspirowało mnie mnóstwo rzeczy, od muzyki, poprzez rozmowy a nawet seriale.

Jeśli ktoś lubi zbierać pozytywne piosenki, proszę bardzo: :)

https://www.youtube.com/watch?v=lkEmDItUAUU

A jeśli ktoś lubi zbierać trochę egzaltowane myśli, to też proszę bardzo:

Nie warto bać się ciemności. Jest pełna niepewności, niewiadomych i tajemnic, nieistniejących potworów i zamglonych zagrożeń, zgadza się. Ale jednocześnie ciemność jest miłosierna. Gdy mamy przy sobie nawet odrobinę  światła, ulega i potulnie przytula się do cieni i zakamarków, dając nam przestrzeń do działania. Jasność potrafi zwieść. Pod jej cudowną twarzą kryje się pustka, w oczach zimno. Oczywistość i pewność uśmiechają się łagodnie utrzymując nas w komforcie, cieple i szczęściu. Czas powoli się zbliża, ale blask nie ustaje i grzejemy się w nim jak małe jaszczurki na gorących kamieniach, nieruchome i ospałe, nieświadome drugiej strony życia. Mamy nadzieję, że będzie dobrze. Nauczyliśmy się, by ją mieć, by było lżej. Wierzymy, że nasza praca i zadania mają sens, że przyjaciele i rodzina są na stałe, że jesteśmy zdrowi, kochani i szczęśliwi już na zawsze. Kiedy nagle gasną światła pogrążamy się w chaosie. Gdzie jestem? Kim jestem? Kiedy jestem? W żyłach nagle płynie jednocześnie lawa i lód. Ale nie jesteśmy źli na ciemność. Jesteśmy rozczarowani jasnością, w którą wierzyliśmy. Światło, które pada z zewnątrz jest ważne, ale nietrwałe. Ulotne. Znika w mgnieniu oka. Dlatego warto wierzyć w noc i mrok. Pozwala nam znaleźć własne światło, silniejsze niż cokolwiek innego. :) Blask w ciemności ma większą wartość niż milion fałszywych słońc.


Bez konturów! Ciągle jest to bardziej szkic niż prawdziwy rysunek, jednak jestem zadowolona z postępu. Zbyt późno zorientowałam się, że kontury tak naprawdę bardziej mi przeszkadzają niż pomagają- następnym razem będę uważniejsza. :) jak widać ograniczyłam się do zieleni i brązów, jednocześnie bardzo smakuje mi niebo, borówkowe i soczyste. W końcu niedługo wiosna. :)

14 lutego 2015

How big, how blue, how beautiful.

Widok na wschód. Jest noc. Wpatruję się w pustkę, której zawieszone są odległe światy, których nigdy nie poznam, nigdy do końca nie zrozumiem, nigdy nie ogarnę wzrokiem. Wyciągam rękę i chociaż przysłania punkciki, to nie jestem w stanie zamknąć ich w dłoni. Próbuję je nazwać, by były bardziej oswojone. Próbuję z nimi rozmawiać. Liczę je i próbuję nanizać na linkę. Ciemność oblepia mi palce a gwiazdy się wyrywają, rozedrgane i migoczące w swoim błękitnym świecie. W końcu stają się przezroczyste a niebieskość obejmuje cały widnokrąg ścisłą zasłoną. Stajemy w świetle dnia, świadomi skaz, świadomi winy, pełni pęknięć i zadrapań. Słońce oślepia i stawia nas przed nowym dniem. 


6 lutego 2015

Diabelsko, bo z nagła.

Na dworze jest ciemno, na dworze jest zimno, na dworze jest wilgotno z powodu zdesperowanych resztek śniegu, które ostatkami sił bronią się przed roztopieniem. Psie kupy i papierki po batonach niebawem znów ujrzą światło dzienne :)

Od paru miesięcy nie kupiłam folii, by móc malować wielkoformatowo, zatem ciągle trzymam się małych kartek papieru oraz komputera, który krztusi się od wszystkich podłączonych do niego urządzeń. Ostatnio zafascynowałam się przerabianiem zdjęć, przez co nieco ambitniejsze projekty poszły w kąt. A co robię jak wiadomo, gdy nie mam nic nowego i wartego pokazania? Wygrzebuję pokłosie lepszych i płodniejszych czasów. 


Powyższe "coś" to szybki szkic sprzed dwóch miesięcy. Nie stoi za nim żadna wielka historia ani symbolika, więc nie będę jej na siłę dorabiała. ;) Troszkę żałuję, że uparłam się na czarne kontury, podczas, gdy w ramach przestawiania się na pracę bez-konturową mogłam zaszaleć, by powstał ciekawszy efekt. 

Hmm, może następnym razem pokombinuję coś z fotografią i grafiką?... Albo chociaż dokończę zaczęte rzeczy ;)



23 stycznia 2015

Autorka się nie tłumaczy.

Och, to była długa przerwa.

Nie potrafię jej wyjaśnić- tak się po prostu stało. Miesiąc minął szybko, trzy tygodnie przemknęły niepostrzeżenie... Dlatego też po prostu ominę element tłumaczenia się (choć z trudem hamuję chęć, by pojęczeć, że przecież obiecywałam sobie większą aktywność na blogu) i przejdę do sedna.

W międzyczasie zajmowałam się kilkoma rzeczami i mimo, że działania te nie były tak intensywne jak w moich marzeniach, gdzie żadne dziwne skrawki myśli/wspomnień/nadziei/obaw/paranoi nie odrywają mnie od PRODUKTYWNOŚCI, to są one zawsze czymś, co mogę zapisać na jaśniejszej karcie swoich celów. (Przy okazji- dlaczego węgiel tak dobrze komponuje się w przelewaniem na papier paranoi? Każdy nastolatek w okresie dojrzewania powinien nosić przy sobie paczuszkę czarnych pałeczek... Albo w sumie wręcz nie. )

Do sedna! Dwie wersje jednego szkicu.

1.


Pierwszy z nich, jak się można domyślać, powstał w programie graficznym. Zależało mi na delikatności i niemal kryształowej jasności, odrzuciłam zatem wszelkie kombinacje z cieniami i tysiącami zawijasków czy kreseczek. Powstało zatem coś prostego a jednocześnie chyba wręcz odrealnionego.

2.

Drugi rysunek jest owocem namiętności wielu kredek akwarelowych, woda jednak nie zagościła w tej przygodzie. W tym przypadku chciałam, by struktura była widoczna, a nie tak spłaszczona jak w poprzedniej wersji :) Całość na koniec została leciutko potraktowana komputerem, co uwydatniło kolory, które skaner potrafi pożreć jak głodne dziewczątko słoik masła orzechowego.

Co myślicie o tym starciu? :) Która wersja bardziej przypada do gustu?


31 grudnia 2014

Noworocznie.

A w sumie- starororocznie. Wciąż jesteśmy zanurzeni w 2014 roku. Nie czuję co prawda, że cokolwiek upływa, a w tym roku symboliczność tego przełomu niemal trzepie mnie po pysku i nie pozwala nawet na lekkie roztkliwienie i analizę minionych miesięcy... Mimo to, w skrytości ducha, która w tej właśnie chwili staje się nieskrytością, wyrażam nadzieję, że 2015 będzie miłą liczbą.

Korzystając z okazji narysowałam, dość tematycznie, pijaną szampanem wróżkę w kieliszku. Magia, której życzę pod rysunkiem, oznacza generalny zestaw rzeczy przyjemnych, uroczych i ujmujących a co za tym idzie, nie oznacza oddawania diabłu czy innemu piekielnemu czarodziejowi duszy. Spokojnie.


Kolory to brązy i zielenie, z domieszką różu (notatka dla niewidomych...) Przeczytałam bowiem na tej mądrej stronie o Feng Shui, że wszelkie odcienie brązów i zieleni przyniosą w 2015 r. ubierającej je osobie pomyślność i szczęście- ewentualnie można zdecydować się także na niebieskości oraz czerń. Przyszły rok to rok "Drewnianej owcy" i najwyraźniej ta mistyczna istota lubi barwy ziemi. ;)

Dla zainteresowanych: jeśli przejęliście się tymi informacjami, pamiętajcie także, że ubieranie szarości, bieli i czerwieni jest zakazane... Teraz już wiecie jak się ubierać, zatem mknijcie do szaf palić niepasujące do tej wizji ubrania! ;)

Miłego Sylwestra i udanego Nowego Roku! :)

22 grudnia 2014

Świątecznie.

Komu by się chciało wiele pisać (nie mnie), komu by się chciało wiele czytać (nie wam)...
Mam malutką niespodziankę związaną ze świętami. Lisek Mikołaj pozdrawia! ;)


Okazało się, że to zadanie, które początkowo wydawało mi się niezwykle trudne a wręcz niewykonalne, jest całkiem przyjemne- choć z pewnością żmudne. Pewnie następnym  razem poświęcę więcej czasu płatkom śniegu... Jeśli oczywiście zechce mi się pozostać przy tematyce zimowej :)