24 października 2016

Senność w kosmosie

Wokół  ostatnio tyle ciemności, szarości i wilgoci, wszystko pokryte odrętwieniem i warstwą kurzu... Dlatego dla równowagi wizja pastelowego snu pośród gwiazd i komet. 

Orbitowanie z zamkniętymi oczyma, pozwolenie, by cząsteczki wszechświata zabrały nas gdzie kosmiczny wiatr poniesie- czy to dobry pomysł?


Akrylowe farby wróciły do łask- choć tak naprawdę nigdy ma sympatia ich nie opuściła zupełnie.

16 października 2016

Krew na zimno.

Dzisiaj efekty wyzwania: "Character Design Challenge!"
Temat: wampiry.

I cóż więcej- podjęcie wyzwania było dobrą decyzją, biorąc pod uwagę ostatnią, lekką blokadę twórczą. Czasami wygodnie jest po prostu skupić się na gotowym temacie- pozostaje wtedy tylko wykonanie (no i stworzenie czegoś, jak bardziej szczegółowa wizja postaci).

Tak powstała wampirzyca celebrująca Nowy Rok. Być może to jej pierwszy Nowy Rok jako krwiożerczej bestii?... Jako istota nadprzyrodzona w końcu nie odczuwa zimna, może stąd jej radość, spokój i poczucie spełnienia? Kto wie jakie były jej losy jako człowieka, gdzie się błąkała i jak spędzała lodowate noce. Czasami jedna chwila może diametralnie zmienić życie, na gorsze, albo na lepsze...Jak jest w jej przypadku? Albo: czy warto o tym w ogóle myśleć?...



Wykonanie: zeskanowany szkic ołówkiem a później tzw. digital. Oczekiwałam czegoś ciut innego- w głowie siedział inny efekt końcowy, ale mimo wszystko cenię to, że mam nieco więcej cierpliwości do warstw, więcej niż nawet rok temu.

W tym momencie wpadł mi do głowy pomysł- może da radę zrobić z tego ruchomy obrazek?...

29 września 2016

Powroty i kasztany.

"One thing's for certain, oh
A year like this passes so strangely
Somewhere between sorrow and bliss"

Znów widziałam czerwień liści, znów goniły mnie porozrywane chmury, znów wdychałam to specyficzne, ulotne zimno. I znów tyle kasztanów leży na chodnikach. I przypomniały mi się słowa o tym, jak jesień pięknie przypomina o tym, że czasami warto sobie odpuścić i po prostu pozwolić niektórym rzeczom, które już nie są ważne, odejść.

Pod warstwą liści, patyków i skrzydełek martwych owadów kryje się świat, który już za kilka miesięcy ponownie wybuchnie z nową siłą. Tymczasem poczekajmy. Idąc szeleśćmy, puszczajmy kłęby pary z ust, rozcierajmy ścierpnięte dłonie, pijmy gorące herbaty, wybierajmy rano swój ulubiony sweter. Patrzmy w zimne, śliczne, błękitne niebo. Czekanie wcale nie jest gorsze. Czekanie jest kreacją.

Długopis, czwartkowy wieczór i szemrzące okno, a później trochę zabawy, której mi ostatnio brakowało :)




18 września 2016

Krew w raju.

Nie wiem, kim jest. Wynurzyła się z kolorów i męczącego snu o pociągu, który nie może dotrzeć na swój docelowy tor. 

W każdym razie, jest gorąco, jest głośno od nieustannego szmeru owadzich skrzydełek, w powietrzu czuć słodkawy i metaliczny zapach krwi. Czuć ciemność.




19 sierpnia 2016

Między światłami.

Zanurzona w specyficznych okolicznościach, zainspirowana stałą miłością do XIX wieku, niedawno odkrytym i obejrzanym serialem "Over the garden wall" oraz egzaltowaną ale słodką muzyką pewnego zespołu, zdecydowałam się popełnić rozwinięcie szkicu, który długo spoczywał bez celu i czekał na lepsze czasy.

Bezsenne noce bywają czasami owocne, kiedy tylko człowiek podejmie decyzję, że przestaje leżeć i udawać, że ma szansę na zatonięcie w ramionach Morfeusza. Szansy nie ma, pozostaje szansa na to, że da się jakoś spożytkować te ciche i gęste godziny.


Tym razem całkowicie w komputerze zadziane. Miliony warstw. Miliony. I miliony podejść, każdego dnia zauważałam co innego i co innego polepszałam/poprawiałam. Pewnie jutro zauważę coś nowego, jednak nie chcę czekać kolejnych tygodni. Do przodu! 

10 sierpnia 2016

Dla Elizy.

Ilustracja do przepięknej baśni duńskiego twórcy, Hansa Christiana Andersena. O Elizie i Jedenastu Łabędziach. Jeśli dobrze kojarzę, oryginalnie baśń dotyczyła jedenastu kruków, ale nie jest to chyba szczególnie istotne; symbolika miała dotyczyć pewnie po prostu silnych i dobitnych ptaków.

Uwielbiam tę baśń ze względu na postać głównej bohaterki, która milcząc i szyjąc koszule dla zaklętych braci pozostaje wierną sobie i własnym postanowieniom bez względu na opinię świata. Pływa w rzeczywistości, tak jak wszyscy inni, jednak co jakiś czas zanurza się i widzi to, co znajduje się głębiej, pod powierzchnią. Czuje, że warto czasami poczekać, pocierpieć, posiedzieć w milczeniu; zwyczajnie iść pod prąd. Warto, bo w końcu osiąga się coś cennego: dla siebie, dla bliskich, dla otoczenia... Podczas, gdy inni gadają i patrzą spode na jej czarnoksięstwo, planując spalić ją na stosie za szczerość i ufność w swoje siły.



Eliza. W użyciu akwarele, bez użycia bieli- manewrowałam jedynie ilością wody. Oraz na sam koniec odrobina kredek (akwarelowych, notabene). Nie zdecydowałam się na ingerencję żadnego programu.

30 lipca 2016

Tylko tchórze boją się deszczu.

Szkic, z którym być może jeszcze coś będę robiła, jednak jego obecna forma odpowiada mi na tyle, że postanawiam ją utrwalić. 

Ostatnio ciągle pada. 


19 lipca 2016

Woda i niebo w mariażu złączone.

Akwarela na jyskowym płócienku. Uwielbiam to, jak farba wnika w jego strukturę.

Uwielbiam też nadmorskie kolory, zielenie butelkowe, turkusy, szmaragdy, zgnilizny, przejrzystości, lazury i granaty, szarości i jaskrawości; uduchowienie powietrza i materię wody. 



 

21 czerwca 2016

21 czerwca

Najkrótsze noce mogą dawać najwięcej kolorów.

Dziewczę- widmo, wpatruje się w Księżyc. Woda oczyszcza duszę i rozmywa przeszłość; niebo upstrzone archaicznymi światłami odbija się w jej lśniącej powierzchni. Jedna chwila zamyka się w wieczności.


Farby akwarelowe nakładane niekiedy tradycyjnie, niekiedy gęsto.

11 czerwca 2016

Turkus za fiolet.

Nic poza muzyką, nocą i pudełkiem kredek. Nastrój zagęszczony oglądaniem mrocznych seriali, zmianami, niestałą pogodą, myślami, snami; gdybym miała to wszystko porównać do koloru, nazwałabym to ciemnym, okrutnie zimnym fioletem, który przenika jak ostrze, ale jednocześnie fascynuje do tego stopnia, że nie można oderwać od niego oczu.

Rysunek przedstawia kobietę, która jest jednocześnie wilkiem; albo wilka, który w rzeczywistością jest kobietą- nie ma to większego znaczenia. Najbardziej zależało mi na kolorach i na masowaniu płócienka, na uzupełnianiu bieli, na zakrywaniu tego, co zbędne i dodawaniu życia.