11 czerwca 2016

Turkus za fiolet.

Nic poza muzyką, nocą i pudełkiem kredek. Nastrój zagęszczony oglądaniem mrocznych seriali, zmianami, niestałą pogodą, myślami, snami; gdybym miała to wszystko porównać do koloru, nazwałabym to ciemnym, okrutnie zimnym fioletem, który przenika jak ostrze, ale jednocześnie fascynuje do tego stopnia, że nie można oderwać od niego oczu.

Rysunek przedstawia kobietę, która jest jednocześnie wilkiem; albo wilka, który w rzeczywistością jest kobietą- nie ma to większego znaczenia. Najbardziej zależało mi na kolorach i na masowaniu płócienka, na uzupełnianiu bieli, na zakrywaniu tego, co zbędne i dodawaniu życia.




27 maja 2016

Gdzieś, kiedyś, ktoś.

Rozłożyłam ten rysunek na tam długi okres czasu, że zatracił chyba wszelkie znaczenia, jakie mu przypisywałam na samym początku:

1.pomysł przyszedł jednego dnia,
2. szkic w kolejnych,
3.pomysł na kolory w kolejnym tygodniu, a
4. w następnym w końcu zabranie się za nakładanie farbek.
5. A potem trochę skanowania i tak dalej.



Swoją drogą, bardzo doceniam akwarele za szybkie schnięcie i zero tak zwanego babrania się, którego nie cierpię. Tym razem miało być dużo jasnych kolorów, jak najczystszych i najszlachetniejszych; zupełnie jakbym obraziła się na szarości, czernie i burości. Ćwiczenie dość trudne, biorąc pod uwagę przyzwyczajenie/preferencje.

A to ostatnimi czasy było słuchane i mogło mnie nieco nakierować. Muzyka.

14 maja 2016

Tulipan.

Powracam do kolorów. Zieleń i błękit jest wszystkim, co widzę od rana do wieczora. Wszystko wybuchnęło, wybucha lub wybuchnie spod ziemi, zupełnie jakby kości zdecydowały się na nowo oblec w ciało pod wpływem jakiegoś magicznego impulsu.

Dzisiaj ilustracja piosenki Jesci Hoop. Opowieść stara jak świat- piękna dziewczyna i mężczyzna. Miłości nie da się kupić nawet za drogocenną cebulkę tulipana, nawet za obietnicę dostatku, za obietnicę ciepłego domu i nieograniczonych możliwości. Jedna decyzja zmienia wszystko. Kto daje się skusić i zaprzecza samemu sobie, kończy zimny i martwy na dnie rzeki, staje się tylko cieniem, tylko widmem, wspomnieniem. Traci wszystko. Ale rzeka płynie w końcu dalej i nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejny zakręt.





A na razie czerwone włosy plączą się w nurcie wody a tulipan odpływa w dal. Zieleń i błękit jest wszystkim, co trwa, od rana i wieczora.

Do rysunku użyłam wspaniałego markera w pędzelku, która wzbudza we mnie najtkliwsze uczucia. I kredek, oczywiście. Użyłam też tego utworu: Jesca Hoop- Tulip

18 kwietnia 2016

Podświetlanie.

"Nie ma znaczenia, że nic nie czai się pod łóżkiem lub w mroku, dopóki pamiętasz, że masz pełne prawo się tego bać.  Zatem posłuchaj. Nawet jeśli nie słuchasz niczego innego, posłuchaj choć teraz. Choćbyś nauczył się to ukrywać... i tak zawsze będziesz się bał. Strach jest niczym towarzysz, wieczny towarzysz, zawsze przy Tobie... Ale to jest w porządku. Ponieważ strach zbliża i łączy. Strach prowadzi do domu. Coś Ci zostawię, żebyś zawsze pamiętał...Strach jest towarzyszem nas wszystkich. "

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=ibL6Y0VN4Ys



10 kwietnia 2016

Poczekajmy.

Czekanie na impuls, czekanie na sygnał, czekanie na znak. Cierpliwość jest niewątpliwie cnotą, wiele mądrych osób tak twierdzi a jeśli nie na mądrych osobach można polegać, to na kim?

A zatem, gdy nadszedł czas, Królowa wypiła kilka łyków ze źródła roztropności, skierowała swoje kroki na wzgórze, by w milczeniu obserwować, co się wydarzy. Jest gotowa czekać zarówno dzień, jak i 2 tygodnie, a może i nawet milion lat. Tak była uczona i ufa tej wiedzy -wystarczy usiąść i czekać w bezruchu, stać się własnym pomnikiem... Ale być może, gdy magia roztropności przestanie działać, obudzi się w niej magia intuicji, która ma zgoła inną wiadomość do przekazania. Być może. Prawdopodobnie. 

Ale póki co, poczekajmy. 


Akwarele. I woda. I tusz z pisaków, różnych, przeróżnych. 

5 kwietnia 2016

Sennik miejsc i zdarzeń.

Kilka prawd wybranych z sennika:

-wszystko jest harmonią. 
-wszystko ma jakiś początek. 
-nawet w chaosie jest oś symetrii. 
-prawdziwego spokoju nigdy nie znajdziesz na zewnątrz. 
-warto oddychać.

Trudno jest pisać o prawdach. Tak jak trudno jest chodzić po czymś, co bardziej przypomina wodę a nie ciało stałe. Czasami szuka się więc zastępstwa słów- w tym przypadku ja rysuję. 

Obrazek, do którego wybrałam się, by poszukać krainy spokoju. Droga była zielona, to na pewno.


Ołówek, akwarele. Powoli mam dość zamkniętych oczu :)



1 kwietnia 2016

Północnica.

"Północnica – żeński demon u Słowian, rodzaj rusałki znany na dawnych kresach Polski. Jest to istota cechująca się złośliwością i psotliwością. Z nazwy można domniemywać, że działa w środku nocy."

Jest coraz jaśniej i jaśniej, zatem pozbywam się zaległych rysunków o tematyce nocno- 
demonicznej. Z tym odchodziły różne kombinacje, ołówek, kredki, potem komputer, potem 
kolejna "warstwa" komputera. Niestety element, z którego jestem najmniej zadowolona
to pokłosie pierwszych ruchów ołówka, co powoduje małą szansę na poprawę.
(Nie przyznam się, o co chodzi, oczywiście.)

Przechodząc do przyjemności... Drzewa to wspaniały obiekt do malowania, rysowania, 
tworzenia. Taki wdzięczny. Podobnie jest ze światłem. Nawet jeśli czasami się je zarzyna. 
Ale w końcu światłu było wszystko jedno, czy padało na Księżnę Dianę, Kleopatrę czy
na Hitlera, więc jak sądzę, wyrzuty sumienia mogę wyrzucić do umysłowej piwnicy.

A co tu się dzieje? Północnica odwodzi od domu. 



(miejsce na filozoficzno-psychologiczne przemyślenia, które odkładam ze względów praktycznych). Tschus.

23 marca 2016

Hej, Jane.

Odbyłam coroczny odczyt Jane Eyre. Ta tradycja może się zmienić, gdyż od zeszłego miesiąca jestem właścicielką własnego egzemplarza- to jedna z tych książek, w których przypadku zakładka (jak dla mnie) nie ma najmniejszego sensu. Historia opowiedziana w pierwszej osobie; arcyciekawe postacie, autentycznie opisane emocje bohaterki, zdania, które są aktualne i dzisiaj (czasami ciężko pamiętać w którym roku została napisana)- moim zdaniem można traktować ją zarówno jako okazję na chwile relaksu jak i jako mini terapię odnajdywania samego siebie :)

Spokój i odwaga. 


Corocznie, hm, to znaczy- od dwóch lat- wykonuje dziełko zainspirowane książką. Poprzednio koncentrowałam się na grafice, dzisiaj uznałam, że mam ochotę na wykonania czegoś li i jedynie za pomocą namacalnych narzędzi takich jak kredki, pędzelki i farby. Skan tradycyjnie zjadł większość kolorów, więc jedyne z czym musiałam zadziałać to podkreślenie nasycenia, tak by całość bardziej wyglądała jak oryginał po mojej prawicy.

To dla zainteresowanych, po kolei: cudowny papier do akwareli, który udało mi się dostać za bezcen (dosłownie), kredki akwarelowe, akwarele, akryle. Akwarele budzą we mnie fascynację, budzą żądzę, by zapoznać się z nimi lepiej, lepiej z nimi obchodzić. Może kiedy kupię bukiet kwiatów, relacje trochę się ocieplą. 

A tymczasem deszcz. I zamykanie białych, mentalnych drzwi, w kółko i w kółko i w kółko, aż się zatrzasną na śmierć.

13 marca 2016

Doctor, Clara

Długo rysowany, a w dodatku szkic. Cóż. Niekiedy się mknie, czasami czołga. Ale jeśli po drodze udaje się wykonać to, co chcemy, to jaka różnica?... Drogi niosą przecież niezliczoną ilość niespodzianek.

W trakcie rysowania uznałam, że tło zdezorganizuje mój zamysł i pozostawiłam je na poziomie szkicu. Trening podobieństwa, do którego co jakiś czas powracam, na obecny moment ogranicza się do stopniowania trudności postaci ludzkich- rury i maszynerie pewnie zostawię na później. 

https://www.youtube.com/watch?v=ZSIN3VvLCTU


Na podstawie zdjęcia: http://cdn.peter-capaldi-news.com/wp-content/uploads/2015/08/DWS9-Trailer2Pix15.jpg

22 lutego 2016

O tym, co w wodzie.

Tu można przeczytać O selkie, uznałam, że niegodziwością byłoby przekopiowanie całości, bez podania źródła. Rysując myślałam trochę o tej legendzie, trochę o ślicznej i mądrej animacji "Song of the sea", a trochę o niebieskich migdałach. (Mnóstwo kolorowych warstw. Foki. Wiatr i woda. To, co kryje się w głębinach. Głaskanie bestii. Oddychanie. Takie tam. :) )


Nie będę się rozpisywać. Miłej niebieskości.